|Back to articles|

Jeden wąsaty, drugi obwieszony złotem

Czy będą cieszyć się tak samo wielką sławą jak gruby Garfield? Czy będę rozpoznawalni jak Eric Cartman, Stan Marsh i Kenny, czyli bohaterowie komiksu South Park? Czy także ktoś postanowi nakręcić o nich film? Czy będą produkowane zabawki, kubki, długopisy i inne gadżety z ich wizerunkiem? Tego na razie nie wiadomo. Pewne jednak jest, że Zbeschek i Seamus, bo o nich mowa, będą mieli swoje stałe miejsce w Polskim Heraldzie. Skąd się wzięli ci dwaj panowie i czemu zawdzięczają stale rosnącą popularność sprawdził Daniel Żuchowski.

Zbyszek, a właściwie Zbeschek i Seamus „narodzili się” w listopadzie ubiegłego roku. Wyszli spod ręki 29-letniej Elizy Bielewicz, Polki pochodzącej z Polic koło Szczecina. Nie przypadkowo jednak bohaterami jej komiksu są wąsaty Polak i rudowłosy Irlandczyk. Eliza bowiem od trzech lat mieszka w Irlandii i z uwagą przypatruje się otaczającej ją rzeczywistości.

Autorka komiksu na wyjazd z Polski, jak większość emigrantów, zdecydowała się chcąc odmienić swoje życie. – Z wykształcenia jestem technikiem informatykiem. W Policach przez cztery lata pracowałam w Urzędzie Miasta w wydziale promocji. Wiedziałam, że nie ma większych szans na rozwój, więc kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu, skorzystałam z niej. Nie chciałam przez kilka lat czekać bezczynnie aż w kraju będzie lepiej. Chciałam się rozwijać, więc spakowałam się i wyjechałam. Rozpoczęłam pracę i nowe życie w Irlandii. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że tu jest mój dom. Na razie nie biorę pod uwagę powrotu do Polski – przyznaje Eliza.

Pierwsza historia o Zbeschku i Seamusie ujrzałaby światło dzienne dużo wcześniej, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. – Pomysł w głowie kotłował się od dawna, ale pracę nad projektem rozpoczęłam dopiero, gdy pojechałam na trzymiesięczny kontrakt do Madrytu. Nudziłam się tam i z tej nudy powstał Zbyszek i Seamus – tłumaczy Eliza, wspominając jednocześnie, że debiutowała znacznie wcześniej. – W czasach liceum pojechałam na rok do Stanów Zjednoczonych. Jednym z przedmiotów nauczania, który wybrałam, było dziennikarstwo. Do szkolnej gazetki napisałam kilka krótkich artykułów, ale znacznie bardziej spodobało mi się robienie komiksów. Tematyka tamtych opowiadań była jednak zupełnie inna. Wtedy historie dotyczyły głównie moich szkolnych kolegów.

Mimo, że ma już ponad czterdzieści odsłon i wielu sympatyków, „Zbeschek & Seamus” wciąż nie powstaje regularnie, a tym bardziej nie jest efektem szczegółowo obmyślonego business planu. – To tylko hobby, a do tworzenia nowych historii inspiruje mnie życie. W komiksach drwię z różnego rodzaju stereotypów. Nadal na przykład wiele osób sądzi, że wszyscy Irlandczycy mają rude włosy, a ich ulubionym strojem są dresy. O Polakach natomiast często mówi się, że nie znają angielskiego i pracują tylko i wyłącznie na budowach. Wiem, że tak nie jest i dlatego w komiksie wyśmiewam tego typu poglądy – mówi Eliza.

48-letni Zbeschek i jego 23-letni kolega z pracy odwiedzają puby, spacerują po Dublinie, lub przesiadują razem w domu, komentując przy tym bieżące wydarzenia. Ostatnio, na przykład, na papier poszły rozgrywki Euro 2008 i przygotowania do sesji fotograficznej Spencera Tunicka. – To rodzaj bloga. Opisuję otaczający mnie świat. Część opowiadań poprzedza krótki wstęp, bo nie każdy przecież śledzi wiadomości na bieżąco. Poza tym cześć osób odwiedzających stronę nie mieszka w Irlandii. Staram się więc przybliżyć czytelnikom kontekst, aby wszystko było jasne. – tłumaczy Eliza.

„Zbeschek & Seamus” swą prostotą przypomina obrazki rysowane ręką dziecka. Ważna jest jednak treść, a prosta kreska i postaci ukazywane zazwyczaj z tej samej perspektywy, pozwalają się skupić na tym, co ważne. A trzeba przyznać, że Zbeschek i Seamus mają cięty język i specyficzne poczucie humoru. Często zdarza się, że w uszczypliwy sposób wytykają wady obu narodów, jak i mniejsze lub większe problemy społeczne. Pomimo to, komiks do tej pory spotykał się wyłącznie z pozytywnym odbiorem. – Sama jestem tym faktem zdziwiona. Na początku nieco obawiałam się, że pewnego dnia pod moimi drzwiami staną z pretensjami odpowiedniki Zbyszki lub Seamusa, lecz nic takiego się nie wydarzyło. Przeciwnie! Pozytywne reakcje przerosły moje najśmielsze oczekiwania, a ciągłe zapytania o to, co słychać u Zbyszka i Seamusa, wprawiają mnie w Male zakłopotanie – przyznaje Eliza. Dziwi ją również tempo, z jakim roznosi się wieść o Polaku i Irlandczyku, bo przecież komiks nie ma żadnej reklamy. – Początkowo stronę odwiedzali tylko znajomi, ale osób jest coraz więcej. Nie mam pojęcia skąd wiedzą o komiksie. Może to wszystko działa na zasadzie poczty pantoflowej – zastanawia się Eliza.

Niedługo Zbeschek i Seamus zmienią adres. Będzie można ich odwiedzać na nowej stronie internetowej www.itookyourjobs.com, a nie, jak było do tej pory, na www.bielewicz.com. Nowy adres, jak przyznaje Eliza, nie jest przypadkowy. – Niektórzy Irlandczycy skarżą się, że to emigranci, a głównie Polacy, odebrali im pracę. Ja to też rozumiem i świetnie zdaję sobie sprawę, że całe zło tego świata to Zbeschek. To przez niego jest tutaj coraz gorzej – śmieje się Eliza. Na www.itookyourjobs.com, oprócz samego komiksu, znajdzie się też kilka niespodzianek. Dostępne będą między innymi koszulki z wizerunkiem wąsatego Zbeschka i obwieszonego złotem Seamusa.

Zbeschka i Seamusa będzie także można co tydzień oglądać w naszej gazecie! Pierwszy odcinek serii już dzisiaj. Szukajcie go naszych stronach!

Daniel Żuchowski.

źródło: Polski Herald, 18 czerwiec 2008

|Back to articles|

 
 
home cast disclaimer contact   wrote rss
shop